Aktualności

- Bądźmy poważni, gdyby nie Cojocaru to Lech mógł nam strzelić sześć goli. Wielkie brawa dla Cojo, bo utrzymywał nas w tym meczu. Strzeliliśmy bramkę, ale później mieliśmy tylko stały fragment gry, który spowodował zagrożenie pod bramką. Graliśmy z dużo lepszym niż obecnie my jesteśmy - mówił po meczu z Lechem Kamil Grosicki. Rozmawiał Dominik Markiewicz.


Po wygranej w Gliwicach znów wydawało się, że ponownie łapiemy oddech, obieramy odpowiedni kierunek, a w meczu z Lechem Pogoni nie ma przez 80. minut na boisku. Dlaczego?

- Tydzień temu graliśmy z Piastem Gliwice, a dziś graliśmy z najlepszym zespołem w Polsce, który ma w swojej kadrze wysokiej klasy zawodników ofensywnych. Lech też miał swoje problemy kadrowe i nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Dopiero po bramce kontaktowej zaczęliśmy robić więcej w ofensywie, ale to i tak było zbyt mało.

Przed nami mecze z Cracovią i Wisłą Płock. Do utrzymania potrzeba punktów, albo liczyć na wpadki innych, ale to chyba nie tak powinno wyglądać, prawda?

- Nikt przed sezonem nie zdawał sobie sprawy, że na sześć kolejek przed końcem będziemy musieli spoglądać tak mocno w dój tabeli. Takie są jednak realia. Od kilku dobrych kolejek Pogoń Szczecin walczy o utrzymanie i każdy mecz to jest wojna. Dziś jest smutny dzień. Wielkie święto na trybunach, świetna atmosfera, piękna oprawa. My jako piłkarze chcieliśmy zrobić wszystko, aby kibice mieli świetny weekend. Zepsuliśmy to jednak i jest nam bardzo smutno z tego powodu. Zostało sześć spotkań do końca i musimy być zjednoczeni. Na oceny przyjdzie czas po sezonie, a teraz musimy walczyć razem, bo bez tego może być bardzo ciężko.

Dość szybko opuściłeś boisko. Co się stało?

- W pierwszej połowie w jednej z sytuacji skręciłem kostkę. Do końca pierwszej połowy grałem pewnie na adrenalinie, ale po przerwie ból był mocniejszy. Na początku drugiej połowy czułem, że było mocno. Zobaczymy jak to będzie wyglądało. Zobaczymy ile to potrwa. Kilka lat temu miałem problem z lewą kostką i wtedy nie grałem około miesiąc. Pamiętam, że wtedy było to jednak groźniejsze. Teraz kilka dni będę musiał to leczyć kilka dni i mam nadzieję, że szybko będę mógł grać.

Konferencja prasowa z trenerem się nie odbyła. Odbywa spotkanie z zarządem. Jak to wyglądało w szatni po meczu?

- Nie było rozmowy w szatni po meczu. Wcześniej odbyliśmy takich kilka. Wychodzę jako ostatni zawodnik dziś z klubu. Zobaczymy co następne dni przyniosą. Mam nadzieję, że wszyscy wrócą do zdrowia. Potrzebujemy każdego zawodnika, bo każdy mecz to wojna o utrzymanie. Zaangażowanie i walka muszą być na pierwszym miejscu. To musi być bardzo widoczne gdy grasz o utrzymanie. Oglądamy co się dzieje w Ekstraklasie, ale nie możemy patrzeć na innych, ale na siebie, bo wszystko zależy od nas. To na dziś jedyny cel.

Znalazłeś się na oprawie przygotowanej przez kibiców. To pewnie wyróżnienie, ale też przykro, że odbyło się to w takich okolicznościach...

- To dla mnie wielka duma i wzruszenie. Ostatnie trzy miesiące bolą mnie indywidualnie, bo doskonale wiem, że to nie jest to, do czego przyzwyczaiłem kibiców, ale i siebie. Wiem, że dołek formy jest widoczny, a gra ofensywna bez mojej topowej formy jest na kiepskim poziomie. Staram się, ale mam co chwilę problemy z urazami, kolanem, a jak nie z nimi to dwa tygodnie byłem ostatnio na antybiotykach. To nie jest jednak żadne usprawiedliwienie. Pomimo tego urazu czułem na boisku się nieźle. Gdy coś zaczynam poprawiać to coś innego się przytrafiło, czyli ta kostka. Przez lata nie miałem problemów zdrowotnych, a w ostatnich miesiącach są. Nie wiem, może to przez ten brak spokoju i stres. Dużo analizuję, myślę i rozmawiam z fachowcami skąd ten spadek mojej formy. Nie będę się poddawał. Mamy sześć spotkań i każdy kolejny mecz to szansa na pomoc drużynie.

W końcówce można było zaskoczyć jeszcze Lecha. Nie macie żalu, że nie udało się tego zrobić?

- Bądźmy poważni, gdyby nie Cojocaru to Lech mógł nam strzelić sześć goli. Wielkie brawa dla Cojo, bo utrzymywał nas w tym meczu. Strzeliliśmy bramkę, ale później mieliśmy tylko stały fragment gry, który spowodował zagrożenie pod bramką. Graliśmy z dużo lepszym niż obecnie my jesteśmy.

Kolejny mecz z Cracovią...

- Oczywiście, kolejny ważny mecz dla kibiców. Ważny też dla całego klubu, bo mamy tyle samo punktów co Cracovia. Musimy przeanalizować to spotkanie i dalej pracować, aby jak najwięcej punktów zdobyć i się utrzymać.

DOŁĄCZ DO NAS NA WHATSAPP! KLIKNIJ TUTAJ!

Autor: Dominik Markiewicz
Żródło: własne
Wyświetleń: 5714

Uwaga!

Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.