Trener kobiecej Dumy Pomorza, Piotr Łęczyński udzielił wywiadu oficjalnej stronie Pogoni. Szkoleniowiec podsumował rundę jesienną w wykonaniu swojego zespołu, przybliżył obecną sytuację wewnątrz szatni, a także przedstawił plany na drugą część sezonu.
Na inaugurację bieżącego sezonu drużyna kobiecej Pogoni pokonała SMS Łódź 5:0. Całkowita dominacja, piękna gra, debiuty nowych zawodniczek. Czy tak wymarzony początek rozgrywek rozbudził apetyty, by w tym sezonie powalczyć o najwyższe cele?
Wydaje mi się, że znaliśmy swoją wartość już po okresie przygotowawczym. Rozegraliśmy kilka dobrych gier kontrolnych i wiedzieliśmy, że stworzymy mocną drużynę. Mecz z SMS pokazał, że mamy bardzo dużo indywidualności, ale funkcjonowaliśmy też dobrze jako zespół. Było to jedno z naszych lepszych spotkań.
Jednak jako sztab i zawodniczki wspólnie stąpaliśmy twardo po ziemi, wiedząc, że to dopiero pierwszy mecz i w trakcie rundy mogą pojawić się przeszkody. Jak później czas pokazał te problemy rzeczywiście się pojawiły. Natomiast cieszymy się, że na koniec rundy wróciliśmy do optymalnej formy.
Ostatecznie rundę jesienną udało się zakończyć na 3. miejscu w tabeli Orlen Ekstraligi oraz wywalczyć awans do ⅛ finału rozgrywek pucharowych. Czy jest Trener zadowolony z takich wyników na półmetku sezonu?
Połowicznie, ponieważ z jednej strony zagraliśmy kilka naprawdę dobrych spotkań, ale z drugiej mieliśmy również słabsze mecze, w których gubiliśmy punkty i ta strata do pierwszego miejsca zwiększyła się (Pogoń traci 8 oczek do lidera rozgrywek - Czarnych Sosnowiec - przyp. red.). Natomiast wiemy z jakimi problemami się borykaliśmy. Dotyczyło to przede wszystkim kwestii zdrowotnych naszych zawodniczek i mieliśmy z tym spore zamieszanie w tej rundzie.
Natomiast w końcówce tej rundy, kiedy niemal wszystkie dziewczyny były już zdrowe i gotowe do gry to pokazaliśmy, że możemy wygrywać z najlepszymi drużynami. To jest bardzo dobry prognostyk na przyszłą rundę. Wierzymy w siebie, wierzymy w swoją pracę, a także w to, że okres zimowy przepracujemy na tyle dobrze, że rundę wiosenną rozpoczniemy na tak wysokim poziomie, na jakim graliśmy pod koniec rundy jesiennej.
Kilka miesięcy temu do zespołu dołączyło pięć zagranicznych piłkarek - Anastasija Poļuhoviča, Suzuka Yosue, Dakyeong Choi, Isabella Cook oraz Stamatia Ntarzanou. Jak Trener ocenia dotychczasową postawę tych zawodniczek?
Cieszymy się, że do nas dołączyły. Są naprawdę wartością dodaną i każda z nich to duża indywidualność. Widzielibyśmy ich ogromny potencjał jeszcze częściej, gdyby nie przytrafiały się im kontuzje. Dobrym tego przykładem jest Matina (Stamatia Ntarzanou - przyp. red.), która doznała urazu na początku sezonu i do końca rundy jesiennej nie mogliśmy z niej korzystać, ponieważ leczyła się przez cały ten czas. Suzuka i Isabella też miały sporo problemów zdrowotnych. Liczymy na to, że gdy wkrótce wszystkie będą w pełni zdrowe, to dopiero zobaczymy prawdziwy potencjał zarówno tej grupy, jak i całego zespołu.
Abstrahując od aspektów stricte sportowych, to po raz pierwszy w historii drużyny kobiecej jest w niej tak wiele zawodniczek spoza naszego kraju. Jaki miało to wpływ na szatnię i jak dziewczyny odnalazły się w szczecińskiej rzeczywistości?
Rzeczywiście nie jest to często spotykana sytuacja, ale chcieliśmy zawodniczki o konkretnych profilach i dlatego zdecydowaliśmy się na takie wybory. Uważam, że były to dobre transfery.
Niemniej funkcjonowanie w tak wielokulturowej szatni to dla nas nowa sytuacja, zarówno dla sztabu, jak i dla całego zespołu. To nie tylko inne języki, ale też inne przyzwyczajenia i zachowania zawodniczek z innych krajów, a nawet innych kontynentów. Było to dla nas duże wyzwanie, aby te zawodniczki dobrze czuły się w drużynie. Myślę jednak, że mogę śmiało w ich imieniu powiedzieć, że czują się tutaj bardzo dobrze.
Szatnia przyjęła je bardzo życzliwie, nawiązały się nowe przyjaźnie. Każdy kolejny tydzień poznawania ich, ułatwiał nam pracę. Myślę, że w kolejnych miesiącach dzięki temu, że już oswoiły się na dobre z klubem i z miastem to pokażą swój pełny potencjał.
Coraz większą rolę w drużynie zaczynają odgrywać młode piłkarki Pogoni. Czy w rundzie rewanżowej możemy się spodziewać jeszcze większego ich udziału w meczach czy jednak w decydującej fazie sezonu będzie Trener stawiał głównie na te bardziej doświadczone zawodniczki?
Cieszymy się, że mamy tak liczną grupę młodych, utalentowanych zawodniczek. Chcemy, aby dostawały one tych minut jak najwięcej. Natomiast w meczu grają te dziewczyny, które są najlepsze na dany moment bez względu na wiek. Zawodniczki wiedzą o tym, że jeśli wychodzą w pierwszej jedenastce lub wchodzą na boisko z ławki, to nie dlatego, aby dostać szansę, tylko dlatego, że po prostu na te minuty zasłużyły.
Tak też do tego podchodzimy. Nie chcemy nikomu dawać szans na granie tak po prostu. Dziewczyny muszą wywalczyć sobie minuty ciężką pracą i zdrową rywalizacją. Jednak biorąc pod uwagę potencjał jakim dysponujemy w tej grupie młodych zawodniczek, to jestem przekonany, że ich rozwój jest i będzie nadal harmonijny. Natomiast co za tym idzie tych minut będą dostawać jeszcze więcej, dlatego, że sobie na to zasłużą.
Runda jesienna minęła pod znakiem licznych powołań do reprezentacji Polski, głównie do kadr młodzieżowych, ale pojawiły się również zaproszenia do seniorskiej reprezentacji. Jakie emocje towarzyszyły dziewczynom w tych wyjątkowych momentach?
To prawda. Mieliśmy sporo tych powołań w tej rundzie do reprezentacji Polski i nie tylko (powoływana była również Anastasija Poļuhoviča do kadry Łotwy - przyp. red.). To jest ogromny sukces całej drużyny, że tak liczna grupa jest zauważana przez selekcjonerów różnych reprezentacji.
Cieszymy się z każdego powołania, choć nie ukrywamy, że największym wyróżnieniem dla każdego sportowca jest powołanie do seniorskiej reprezentacji. Dlatego cieszymy się niezmiernie, że oprócz Natalii Ratkiewicz - która jest już stałym bywalcem zgrupowań - powołanie otrzymała nasza kapitan, Weronika Szymaszek. Była to bardzo szczęśliwa i emocjonalna wiadomość dla niej oraz dla zespołu. Jestem przekonany, że nasza liderka swoją grą w ciągu całej rundy zasłużyła sobie na to powołanie. Weronika ma już za sobą mecze w reprezentacji i wierzymy, że da jej to większy bodziec do tego, aby pracować jeszcze mocniej. Jej sytuacja pokazała, że warto wierzyć w marzenia i po prostu o nie walczyć.
A kto zdaniem Trenera, mógłby wkrótce poszerzyć spore już grono granatowo-bordowych kadrowiczek?
Myślę, że zarówno do kadr młodzieżowych, jak i do tej pierwszej reprezentacji jest jeszcze furtka otwarta dla kilku zawodniczek. Wierzę, że każda z nich poradziłaby sobie, jadąc na zgrupowanie. Natomiast te decyzje chciałbym zostawić trenerom odpowiedzialnym za dane kadry.
Jakie momenty z minionej rundy zapadły Trenerowi najbardziej w pamięć?
Myślę, że było ich kilka, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Wśród negatywnych - oprócz słabszych meczów - szczególnie zabolał mnie moment kontuzji Karoliny Łaniewskiej, która na wiele miesięcy wypadła z gry. Możemy martwić się porażkami mniejszymi lub większymi, natomiast nic nie będzie ważniejsze od zdrowia sportowca, a w tym przypadku zdrowia piłkarki. Był to dla nas smutny moment. Liczymy na to, że rehabilitacja będzie przebiegała bezproblemowo i Karolina jak najszybciej dołączy do drużyny. Wszyscy na nią czekamy.
Natomiast negatywnymi momentami czysto piłkarskimi, które najbardziej zapadły mi w pamięć były: przegrany mecz z GKS Katowice przy wielu dogodnych sytuacjach oraz porażka z Czarnymi Sosnowiec po stracie bramki w doliczonym czasie gry.
Na szczęście więcej było tych pozytywnych chwili i dobrych meczów, takich jak wspomniany wcześniej pojedynek z SMS Łódź czy dwa ostatnie spotkania ligowe w minionej rundzie - u siebie z Górnikiem Łęczna i na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. W obu tych starciach byliśmy zespołem zdecydowanie dominującym na boisku i dokładnie pokazaliśmy w jaki sposób chcemy grać i jak będziemy chcieli dominować rywali wiosną.
Jak będzie wyglądać okres przygotowawczy kobiecej Dumy Pomorza przed startem rundy wiosennej?
W drugiej połowie grudnia zawodniczki dostaną rozpiski, które będą wykonywały samodzielnie, aby lepiej wejść w początek nowego roku. Do treningów drużynowych wracamy 5 stycznia, rozpoczynając ten okres od testów motorycznych. Mamy zaplanowane kilka sparingów, w tym m.in. mecz ze Spartą Praga. Jeśli chodzi o pozostałe spotkania towarzyskie to jesteśmy w trakcie dogrywania ostatnich szczegółów.
14 lutego rozegramy na wyjeździe kolejną rundę Orlen Pucharu Polski z Czarnymi II Sosnowiec. Natomiast tydzień później czeka nas ligowy pojedynek w Łodzi z tamtejszym SMS. Runda wiosenna zaczyna się szybciej niż zwykle i będzie dość dynamiczna. Mam nadzieję, że jeśli chodzi o naszą drużynę to runda będzie ekscytująca, pełna pozytywnej energii, zdobyczy punktowych i awansów do kolejnych rund Orlen Pucharu Polski.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.