Dominika Grosicka już oficjalnie weszła w struktury Pogoni Szczecin, stając się dyrektorką zarządzającą w żeńskiej sekcji. Wybór spotkał się raczej z dość chłodnym odbiorem. Na krytykę postanowił odpowiedzieć Alex Haditaghi. „Nie podjąłem tej decyzji, aby uzyskać akceptację mediów społecznościowych” - wyjaśnił działacz.
Od dłuższego czasu spekulowano, że do Pogoni dołączy oficjalnie Dominika Grosicka. Wszystko to po tym, jak kontrakt w burzliwych okolicznościach przedłużył jej mąż, Kamil.
6 marca pojawił się wyczekiwany komunikat informujący o nowym zarządzie w żeńskiej sekcji Dumy Pomorza. Zgodnie z zapowiedziami znalazła się w nim żona wielokrotnego reprezentanta Polski. Zasiadła na stanowisku dyrektorki zarządzającej.
Ruch ten wzbudził raczej mieszane odczucia wśród kibiców. Pojawia się sporo pytań dotyczących kompetencji nowej dyrektorki i obawy, że jej angaż to forma rozliczenia nowej umowy Grosickiego. Co na to Alex Haditaghi?
Jakie doświadczenie w zarządzaniu ma pani Dominika? Wystarczające, abym mógł mianować ją prezesem. Nie podjąłem tej decyzji, aby uzyskać akceptację mediów społecznościowych. Podjąłem ją, ponieważ jestem głęboko przekonany, że ma inteligencję, przywództwo, dyscyplinę i wizję, aby pomóc w rozwoju tej organizacji. Prawdziwym problemem w piłce nożnej nie jest to, że kobiety z odpowiednimi predyspozycjami wchodzą na stanowiska kierownicze. Prawdziwym problemem jest to, jak wielu przeciętnych mężczyzn piastowało stanowiska przez lata, nie spotykając się z tak częstymi pytaniami - wyjaśnił działacz.
Prezesem w żeńskiej Pogoni został Grzegorz Rybiński. Dodatkowo w zarządzie znalazła się także od wielu lat związana z klubem Hanna Sobczak. Do grona kierownictwa dołączył Sebastian Pawlukiewicz, natomiast funkcję przewodniczącego klubowej rady nadzorczej objął Jacek Kozłowski.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.