- Nie chcę nikomu na palce stawać, ale jeżeli teraz miałbym wejść do szatni Pogoni Szczecin to pierwsze, co bym musiał się uczyć, to języka angielskiego. Bo po polsku mi się wydaje, mało ludzi tam rozmawia. I to jest też nie za bardzo ciekawe - mówi Marek Leśniak w rozmowie z redaktorem Krzysztofem Dziedzicem dla TVP Szczecin.
Marek Leśniak to jeden z czterech Króli Strzelców w barwach Pogoni Szczecin w najwyższej klasie rozgrywkowej. Jest zdania, że to właśnie brak klasowego napastnika jest problemem Dumy Pomorza.
- Po odejściu człowieka z Grecji, Efthymisa Koulourisa nie mamy zawodnika, który wykańcza akcję. No, takiego prawdziwego napastnika. Kiedy jeszcze był Alexander Gorgon, co wchodził skutecznie z drugiej linii i strzelał, także zza szesnastki. Teraz takiego piłkarza nie ma - mówi dalej Leśniak.
"Valdano" śledzi rozgrywki PKO BP Ekstraklasy i ma swoje przemyślenia o jej rozwoju.
- Jak Jagiellonia, czy Legia wygrają jakiś mecz w Lidze Konferencji Europy, to media pieją, że polska piłka idzie do góry. Tylko jak patrzymy na polską piłkę, to w tych polskich klubach przeważają obcokrajowcy - i to obcokrajowcy nie z wysokiego pułapu, tylko gdzieś ze średniego. I potem widzimy po reprezentacji: męczymy się bardzo - opowiada dalej. - Wchodziłem do zespołu Pogoni, można powiedzieć w 1982, 83 czy 84 roku, to nas chyba było sześciu, czy siedmiu piłkarzy, którzy mieli poniżej 23 lat i to wszyscy praktycznie wychowankowie Pogoni. Grali bracia Sokołowscy, Dariusz Krupa, Janusz Turowski, czy Jarosław Biernat, za rok przyszedł Mariusz Kuras. My mieliśmy wtedy dojrzałych piłkarzy, ale też bardzo dużo młodych piłkarzy, którzy wychowywali się w Pogoni. I może dlatego ta więź piłkarzy z miastem, z kibicami - można powiedzieć, że była troszkę inna, niż teraz, nie?
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.