Reklamy przed rozpoczęciem gry, w trakcie przerwy albo bezpośrednio po zakończeniu to standard, do którego telewidzowie są przyzwyczajeni. Ale do reklam w trakcie meczu - już nie. A tak było w Canal+ Sport podczas niedzielnego spotkania 31. kolejki PKO Ekstraklasy między Pogonią Szczecin a Wisłą Płock (3:0). Dlaczego tak się stało? Głos zabrał dyrektor stacji.
Walcząca o utrzymanie Pogoń zagrała dobry mecz. Oklaskiwana przez blisko 20 tysięcy kibiców rozbiła Wisłę. Po dublecie Filipa Cuica do siatki w doliczonym czasie trafił jeszcze Hussein Ali. Widowisko cały czas było więc interesujące.
I jakież było zdziwienie oglądających w Canal+ Sport 3, kiedy zamiast piłkarzy obejrzeli aktorów reklamy, a zamiast komentatorów Adama Marchlińskiego i Macieja Łuczaka usłyszeli głos lektora. Niektórzy myśleli, że nacisnęli coś na pilocie i po prostu zmienili kanał. Inni byli gotowi założyć, iż się przewidzieli. Jeszcze inni postanowili dowiedzieć się u źródła, co tak naprawdę się stało. Sytuacja miała miejsce w okolicy 89. minuty spotkania.
Na pytania szybko odpowiedział dyrektor Canal+ Sport. - Nie, to nie Livepark - zdementował przypuszczenia Michał Kołodziejczyk sugerujące problemy po stronie spółki Ekstraklasy SA odpowiedzialnej za produkcję sygnału telewizyjnego.
- To u nas - dodał szef Canal+ Sport i dodał zdania, które zaskoczyły pytających: - „Pomyliły się kanały”, „przełączyło się”. W sumie to czasami mam ochotę napisać imię i nazwisko, ale cóż. Przepraszam.
Na razie nie wiadomo czy wobec kogoś zostaną wyciągnięte konsekwencje. Te spotkały eksperta Wojciecha Jagodę, który po wielu latach pracy na rzecz Canal+ musiał odejść po tym jak użył porównania, które wywołało burzę w mediach społecznościowych.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.