- My mamy swój cel. Mamy swoje założenia. Wykonaliśmy je, można powiedzieć, w stu procentach, bo osiągnęliśmy cel, czyli trzy punkty - mówił po meczu z Górnikiem Karol Angielski z którym rozmawiał Jakub Lisowski z Głosu Szczecińskiego.
Już przed meczem z Górnikiem Zabrze trzeba było założyć, że kluczem do sukcesu będzie obrona. Zachowanie czystego konta mogło zaprocentować z przodu. Szczęście Wam dopisało.
Przede wszystkim nastawiliśmy się na walkę, na orkę na boisku, bo wiemy, że Górnik Zabrze jest bardzo niebezpieczny u siebie i potrafi atakować. Można powiedzieć, że w pierwszej połowie cofnęliśmy się i mało atakowaliśmy, mało ryzykowaliśmy. Myślę, że druga połówka lepiej już wyglądała pod względem naszego ataku pozycyjnego. Wiadomo, nie było zbyt wiele tych sytuacji, ale dla nas najważniejszy nie był styl, bo najważniejsze były trzy punkty, które ostatecznie mamy.
Graliśmy na boisku wicelidera, który miał realne szanse, żeby wskoczyć na pozycję lidera i mocno włączyć się do walki o mistrzostwo Polski.
Dokładnie. A my? My mamy swój cel. Mamy swoje założenia. Wykonaliśmy je, można powiedzieć, w stu procentach, bo osiągnęliśmy cel, czyli trzy punkty. Wiadomo, że jeśli patrzymy indywidualnie na mecz, to na pewno wymagania są dużo większe z mojej strony, bo tych tych sytuacji bramkowych było i jest mało, ale szukam tej bramki. Chcę strzelić, bo wiadomo, że ona mi pomoże i trochę pchnie mnie do przodu.
Widziałem, że cierpiałeś na boisku, bo po pierwsze sytuacji bramkowych brakowało, ale z drugiej strony było widać też duże zaangażowanie, praca, praca i jeszcze raz praca.
Tak, mamy na ten moment takie ustawienie, żebyśmy mocno walczyli na całym boisku i to rozpoczyna się ode mnie, gdy rywal ma piłkę. Bardzo dużo pracujemy w defensywie, mimo że jesteśmy ofensywnymi zawodnikami. Tego trener od nas wymaga. Poskutkowało to tym, że w dwóch ostatnich meczach zdobyliśmy sześć punktów. Wiem, że mecze nie były najpiękniejsze z naszej strony, ale są efektywne. Chciałbym dołożyć jeszcze bramki z mojej strony. Wtedy będę jeszcze bardziej szczęśliwy, ale teraz jestem szczęśliwy, bo jako zespół wygraliśmy i wygraliśmy drugi mecz rzędu.
Zaraz na początku spotkania były dwa groźne strzały Górnika, ale później jeszcze większa koncentracja i konsolidacja w defensywie i gospodarze sytuacji nie mieli.
Te dwa strzały ich napędziły, ruszyli na nas, ale już po meczu z Arką nabraliśmy przekonania, że możemy zagrać na zero. Wiadomo, że trzeba mieć w piłce trochę szczęścia. My to szczęście mieliśmy, ale na nie zapracowaliśmy całym zespołem. Była orka na boisku. Byliśmy zespołem, który osiągnął swój cel. Wyrwaliśmy te trzy punkty na bardzo ciężkim terenie.
Wierzyliście, że tak się zakończy szczęśliwie, czy jednak w ostatnim kwadransie było nastawienie na bronienie bezbramkowego remisu. Remis też byłby dobrym wynikiem w sytuacji Pogoni.
Nie będę ukrywał, że przede wszystkim chcieliśmy zagrać bardzo dobrze w defensywie. To miało nam dać szansę, by pokusić się o coś z przodu. Tych sytuacji było trochę jak na lekarstwo. Wiem, że styl nie był atrakcyjny, ale na ten moment nie jest najważniejszy. Wiemy, w jakiej byliśmy niedawno sytuacji. Teraz jest bardziej komfortowa, ale chcemy pójść za ciosem. Mamy mecz w sobotę z Widzewem Łódź. Wiemy dobrze, na co nas stać, a będziemy na pewno chcieli sięgnąć po kolejne trzy punkty.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.