- Nie czuję niepewności w ogóle. Musimy spojrzeć na taką oś czasu, ponieważ latem mieliśmy troszeczkę więcej czasu na to, żeby zrekrutować nowych zawodników i ich rozwinąć, bo to były 3-4 miesiące - mówi Tan Kesler, CEO Pogoni Szczecin, w rozmowie z Jakubem Lisowskim dla Głosu Szczecińskiego.
Czy jest Pan przekonany po tym, co pan widział na obozie, co pan obserwował w trakcie zimowych przygotowań, że drużyna Pogoni jest przygotowana do wiosny?
Myślę, że tak. Jesteśmy gotowi. Pracowaliśmy bardzo ciężko, przede wszystkim drużyna, pomimo tego, że warunki w Turcji, które mieliśmy szczególnie pod koniec obozu nie były łatwe i nieco pokrzyżowały nasze plany. Ale nie dotyczyło to tylko nas, ponieważ inne kluby ekstraklasy, które przebywały w Belek, również zmagały się z podobnymi problemami. Ogólnie odpowiadam, że jesteśmy przygotowani. Myślę, że w czasie wykonanej pracy drużyna nawiązała taką więź między sobą, zintegrowała się i jesteśmy gotowi na wyzwania. Ściągnęliśmy też nowych zawodników, ale nie tylko o nich chcę powiedzieć. W Belek byli też zawodnicy, którzy nie byli z nami na poprzednim obozie przygotowawczym i którzy nie mieli tej okazji zżyć się z zespołem podczas obozu, nie przeszli takiej prawdziwej integracji. Także to był też dobry czas dla naszego trenera, dla naszego sztabu, żeby tych zawodników, którzy przyszli na początku sezonu, albo pod koniec okienka transferowego, już po obozie, zintegrować z drużyną, na co nie było wcześniej szansy. Oczywiście, nigdy nie wiadomo, czy jesteś tak naprawdę gotowy na 100 procent, bo to jest początek rundy i zobaczymy, jak nam to wyjdzie. Zrobiliśmy jednak wszystko, co było możliwe, aby drużyna była jak najlepiej przygotowana, żeby była zżyta ze sobą, są nowi zawodnicy zawodników i praca, która została wykonana, została spożytkowana we właściwy sposób.
Podczas tych zimowych przygotowań było już łatwiej niż ostatniego lata? A może natrafiliście na niespodziewane trudności, które powodują, że ta niepewność jest większa?
Nie czuję niepewności w ogóle. Musimy spojrzeć na taką oś czasu, ponieważ latem mieliśmy troszeczkę więcej czasu na to, żeby zrekrutować nowych zawodników i ich rozwinąć, bo to były 3-4 miesiące. Okienko zimowe jest trochę inne, bo ono jest zdecydowanie krótsze. Ono jest trudniejsze, bo tak naprawdę łatwiej jest sprowadzić zawodników latem, kiedy jest troszeczkę więcej czasu na ich wdrożenie w drużynę, a zimą jest to trochę trudniejsze. Podjęliśmy pewne ryzyko, ponieważ jest mniej czasu, żeby ich do tej drużyny wprowadzić. Ja jestem zadowolony z tych ruchów, które dokonaliśmy w tym okienku. Ściągnęliśmy jakościowych zawodników. Tego jestem pewny, ale pewne ryzyko zawsze istnieje.
W pełni zrealizowaliście założenia transferowe na zimowe okienko, czy kogoś jeszcze brakuje?
Przeprowadziliśmy bardzo dobre wzmocnienia. Znaleźliśmy piłkarzy o odpowiednich profilach do naszej drużyny. Jeśli chodzi o to, czy plan wykonaliśmy w 100 procentach to jeszcze być może nie, ponieważ nadal chcemy znaleźć zawodnika-napastnika o troszeczkę innym profilu. To nie oznacza, że jesteśmy niezadowoleni z Karola Angielskiego, który przyszedł do nas niedawno. Jesteśmy z niego bardzo zadowoleni. Wykonuje swoją pracę na bardzo wysokim poziomie, natomiast chcemy też, żeby trener był troszeczkę szczęśliwszy, gdy będzie miał więcej opcji na pozycji napastnika. Kogoś jeszcze szukamy.
Temat Patryka Dziczka zamknięty do lipca czy coś się może jeszcze wydarzyć?
Dla nas temat nie jest zamknięty, ale chyba dla Piasta tak. Trzeba byłoby ich zapytać. My będziemy nadal robić wszystko, żeby Patryka ściągnąć jeszcze w tym okienku. Oczywiście, będzie naszym zawodnikiem od czerwca, ale wiemy, że mógłby być bardzo mocnym wzmocnieniem dla drużyny już teraz. Musimy brać jednak pod uwagę różne okoliczności, inne sprawy, jak komfort drugiego klubu, zawodnika. Żeby to teraz zagrało, każda ze stron musiałaby być z tego ruchu po prostu zadowolona.
Jaką Pogoń zobaczymy w Lublinie?
Zobaczymy Pogoń walczącą. To mogę obiecać. Nie chcę wchodzić w buty trenera i opowiadać o jego sposobie gry, bo to należy do niego. Natomiast na pewno szukaliśmy tej zimy, a szczególnie podczas obozu w Turcji takiej kompaktowości w naszej grze, właściwego balansu, bo tego z pewnością nam brakowało jesienią. Liczę na to, że rozpoczniemy tę rundę w dobrym stylu, zobaczymy drużynę walczącą i właśnie drużynę z balansem, którego poszukiwaliśmy.
Po pierwsze utrzymanie, czy po pierwsze walczmy o europejskie puchary, bo te straty cały czas są do odrobienia?
- Jestem bardzo realistyczny w tej chwili. Liga jest bardzo wyrównana, bardzo zacięta. Nigdy nie powiem, że walczymy o utrzymanie, bo nie jestem aż tak pragmatyczny ani nie podejmuję się tylko takiego wyzwania. Ale też nie będę tu siedział i opowiadał naszym kibicom nierealnych historii. Jesteśmy w samym środku tego wszystkiego. Sami kreujemy swoje przeznaczenie. Sami kreujemy swój los. Staramy się stworzyć w sobie ducha walki, miejmy nadzieję, że do gry w europejskich pucharach. Nigdy nie powiem, że walczymy tylko o utrzymanie albo że naszym celem jest utrzymanie się w lidze. Mam nadzieję, że nigdy, przenigdy tego nie zrobię, bo to nie jest nasza organizacja, filozofia. Oczywiście, bierzemy pod uwagę najgorszy scenariuszu, ale takiego nie planujemy. Nie zakładamy spadku, ale i na taki scenariusz mielibyśmy pomysł. Nasze ambicje sięgają dużo wyżej, patrzymy do góry, a nie w kierunku dołu. Jeśli jesteś na górze i patrzysz w dół, to może się wydawać, że jest to bardzo duża odległość. Ale przy uderzeniu bardzo boli. My patrzymy prosto i w górę. Takie jest nasze spojrzenie. Wiemy, że jesteśmy jeden punkt nad strefą spadkową, ale jesteśmy też zaledwie kilka punktów od tej strefy europejskich pucharów. Po tym, co zobaczyłem w Turcji, ale i podczas treningów w Szczecinie, to jako klub, organizacja czy drużyna - jesteśmy wszyscy razem, mamy pewną więź i jesteśmy gotowi na wiosenną rywalizację. Jestem optymistą przed tym, co za chwilę przed nami.
Uwaga!
Dla lepszego doświadczenia użytkowników komentarze są początkowo niewidoczne. Kliknij „Zobacz komentarze", aby je pokazać i dołączyć do rozmowy.